Inwestycje w odnawialne źródła energii 2011-2020: 30 mld Euro
W tym roku nie zacznę od prognoz. Przyjmę z pokorą to co mówił jeden z prześmiewców Mark Twain lub „tylko" Woody Allen, lub być może inny przedstawiciel show bussinesu Samuel Goldwyn (nie udało mi się tego nigdy ustalić poda wszelką wątpliwość), że „Prognozowanie jest zawsze trudne, zwłaszcza, gdy dotyczy przyszłości”. Sektor OZE w Polsce i polityka w tym zakresie, pomimo przyjęcia 7-go grudnia przez rząd Krajowego planu działania w zakresie energii ze źródeł odnawialnych (KPD), są bowiem wyjątkowo trudno przewidywalne. Trudna przewidywalność w języku bankowców oznacza ryzyko. Ryzyko to zazwyczaj, zwłaszcza w kryzysie, drogi pieniądz lub jego brak lub przesunięcia strumienia pieniędzy do innych obszarów (np. razem z rządowym programem rozwoju energetyki jądrowej – osobiście nie polecam, ew. do innych krajów, które w zakresie OZE są bardziej przewidywalne - szkoda). Niedobór pieniędzy na inwestycje jest groźny w szczególności dlatego, że kończą się środki UE (2007-2014) na ochronę środowiska i explicite na OZE.Na Nowy Rok zatem i na kolejne należałoby życzyć sektorowi OZE inwestorów potrafiących pozyskać kapitał, mimo braku ustawy czy innych instrumentów prawnych wdrożenia KPD. Ale na to aby pozyskać grosz na taki zbożny cel trzeba ciężko pracować i same życzenia nigdy nie są wystarczające. Na początek warto jednak pokazać perspektywę. Cały ubiegły rok to licytacja kosztów wdrożenia Pakietu klimatycznego UE jakie energetyka chce wystawić do pokrycia w znacznej mierze podatnikom i konsumentom energii. To dobrze że ta dyskusja się odbyła i tu ukłon w stronę prof. Krzysztofa Zmijewskiego, z którym dwa lata temu przyszło mi polemizować na odnawialnym i z wzajemnością :) na jego blogu i który w ub. roku był jedynym moderatorem krajowej dyskusji na ten temat. I tu trzeba prof. Zmijewskiemu oddać chwałę i za konsekwencję, i za umiejętność stąpania po terenie pełnym pułapek. Wiem, że w dyskusji nt kosztów wdrożenia Pakietu klimatycznego chodzi o roszczenie finansowo-prawne energetyki korporacyjnej wobec rządu (pomoc publiczna i polityczne zabiegi w UE aby Pakiet rozmyć, a nie go wdrożyć). Ale z drugiej strony doprowadzenie policzenie pełnych kosztów realizacji Pakietu w sposób „tradycyjny” (leczenie energetyki korporacyjnej) prowadzi do absurdalnie wysokich kosztów, które zmuszają do refleksji i otwierają drogę dla OZE, które też kosztują ale mniej na początku i znacznie mniejszy rachunek wystawia na koniec okresu rozrachunkowego. Efekty ogólnokrajowej dyskusji moderowanej w 2010 r. przez Prof. Zmijewskiego w ramach działań Społecznej Rady Narodowego Programu Redukcji Emisji SRNPRE (i innych jego inicjatyw – polecam materiały z debat i konferencji z jego udziałem) doprowadziły do sformułowania „Plan Marchala” dla energetyki. Plan ten ma kosztować 320 mld Euro do 2030 roku (w tym elektroenergetyka 100 mld Euro, z 26 mld Euro na OZE)), co oznacza wydatki (inwestycje?) rzędu 15 mld Euro/rok. Można mieć wątpliwości czy Polsce w tym momencie powinno zależeć na Planie Marchala (pieniądze od „wujka z Ameryki”) czy bardziej na „nowym ładzie” prezydenta Trumana, a w szczególności „Zielonym Nowym Ładzie w Polsce" i mądrym wydawaniu skromnych środków budżetowych. Świat finansów patrzy na te kwoty raczej chłodno, bez podtekstów politycznych (por. wystąpienie Prezesa Krzysztofa Pietraszkiewicza ze Związku Banków Polskich), z zainteresowaniem (interes do zrobienia) ale i sceptycznie (skala i ryzyko).Bez tego typu zgrubnych ale szerokich analiz byłoby mi też dzisiaj trudno pisać o inwestycjach w OZE i środkach na ten cel. Moja nieśmiałość :) w tym zakresie wynika z tego, że KPD, być może z powodu nieśmiałości ministerstwa gospodarki (MG) wobec ministra finansów (MF) nie zawiera kosztów ani konkretnych instrumentów. Uważam to za poważny błąd i bynajmniej nie mam tu dużych pretensji do MF, bo to rolą MG jako autora było pokazanie i obronienie zoptymalizowanych (!) kosztów wdrożenia KPD jako szansy (koszty alternatywne) dla budżetu państwa. Sądzę jednak, że obecnie trzeba uznać, że KPD, przy wszystkich jego mankamentach, którymi „odnawialny blog” zajmował się w ub. r.) jest dokumentem przyjętym przez rząd i trzeba go wdrażać w obecnej wersji, a próbować skuteczne oddziaływać na rzecz ustawy dot. OZE, która ma służyć właśnie jego wdrożeniu, także z perspektywy pozyskania niezbędnego kapitału. Bazując na „technologicznej ścieżce rozwoju OZE” (planie) podanej w KPD dokonałem oceny wstępnej skali potencjału inwestycyjnego w tym sektorze do 2020 r. Rysunek poniżej podaje wysokość nakładów inwestycyjnych (bazowałem na prognozach DLR i KE) dla technologii OZE przewidzianych w Polskim KPD.Rysunek kolejny podaje skalę inwestycji w poszczególne technologie OZE do 2020 r. Na największe inwestycje może liczyć energetyka wiatrowa (na trzech rynkach; farm wiatrowych lądowych, morskich i małych elektrowni wiatrowych), termiczna energetyka słoneczna (razem kolektory słoneczne płaskie i próżniowe) oraz biogaz. Wynik tej analizy (przy pewnych założeniach upraszczających) to w sumie ok. 26 mld Euro na inwestycje w OZE (energia elektryczna i ciepło) do 2020 r. plus ok. 4 mld na biopaliwa. Jest to o ok. 30% wiecej niż zakladalem na odnawialnym dwa lata temu w momencie publikacji projektu dyrektywy 2009/28/WE (inne struktura energy mix z naciskiem na energię elektryczną i drogi biodiesel). Ale nie ulega watpliwosci ze jest to olbrzymi rynek zielonych technologii(!) i trzeba nim zainteresować świat finansów, ale nie jako kosztem do poniesienia (tak próbuje przedstawić energetyka korproacyjna zarowno w przypadku OZE jak i ETS), ale jako jednym z bardziej perspektywicznych obszarów do inwestowania w obecnej dekadzie.Wobec braku większych środków UE aż (praktycznie) do 2016-2017 roku, niezwykle ważna będzie tu rola instrumentów rynku bankowego i kredytowanie długookresowego (zabezpieczenia). Dobrze jakby te inwestycje dało się realizować w przejrzystej formule „project finance” , a nie nieprzejrzystych „inwestycji korporacyjnych”. Będziemy musieli nauczyć się korzystać z instrumentów rynku kapitałowego (pierwsze firmy „biogazowe, słoncze, wiatrowej i biomasowe” trafiły już na giełdę, w tym na NewConnect i skutecznie pozyskały środki na rozwój). Przyciągnięcie Inwestorów strategicznych i finansowych to poważne zadanie do realizacji którego nie wystarczy „zwyczajowa aktywność PAIIZ”, tu jest wymagana aktywna postawa rządu, przynamniej tak samo jak w zakresie szukania środków na inwestycje w energetykę jądrową. Jeżeli chodzi o instrumenty krajowe, to olbrzymią, wręcz nie do przeceniania, rolę ma do odegrania NFOŚiGW (zwraca też na ti uwagę cytowany wcześniej Prezes Pietraszkiewicz). Jest to obecnie jedyne źródło finansowania, które może być użyte strategicznie i samodzielnie, bez oglądania się już na środki UE (częściowo zmarnowane lub nieefektywnie wykorzystane, np. dotacje do 70%) i bez czekania na mityczną ustawę dot. OZE. NFOSiGW potrzebuje jednak wieloletniej strategii inwestycyjnej zbieżnej z KPD. NFOSiGW nie dźwignie sam problemu, ale może inspirować i być „języczkiem u wagi”.Skończył się zatem łatwy ale niezdrowy czas w którym o powodzeniu w inwestowaniu w OZE decydowała umiejętność zdobycia (wcześniej alokowanych) dotacji, czasami na wielce wątpliwe projekty. W dobie spowolnienia gospodarczego i deficytu budżetowego liczyć się będzie jakość „deweloperki” i umiejętność współpracy sektora OZE ze światem finansów i przekonanie świata finansów (najlepiej dobrymi projektami), że nie warto ryzykować i tracić środków na takie „niby technologie” jak CCS i tak przestarzałe niezwykle drogie koncepcje jak energetyka jądrowa. Wobec zaniedbań legislacyjnych po stronie OZE i mimo wszystko przyspieszeń ustawodawczych po stronie energetyki jądrowej, czasu na przyciągniecie kapitału na OZE mamy niewiele....
Przeczytaj więcej: inwestycje odnawialne źródła energii mld euro
Kanał RSS